An Najma. Z nutą Orientu  o tańcu i ludziach.

Na jesienne smutanie mamy dla Was drogie Panie…

IMG_8115Zbliża się zima. Dni są coraz krótsze, ciągle jest zimno i mokro, a kawa z firmowej kuchni zdaje się być coraz mniej skuteczna. Zaczynamy więc sięgać po inne wzmacniacze energii i poprawiacze nastroju, takie jak czekolada, ciastka, więcej cukru w filiżance… Siły do życia wciąż mamy niewiele, a stojąc przed lustrem dodatkowo stwierdzamy, że od tej suplementacji witalności przestajemy mieścić się w ulubionych spodniach. I jak tu nie popaść w jesienną depresję?
W tej chwili nie podeprę swojej teorii żadnym naukowym wywodem, ale wystarczy wpisać w najpopularniejszej internetowej wyszukiwarce hasło typu „brak aktywności fizycznej a zmęczenie” i dowody znajdą się od razu.
A teoria ta jest następująca – im bardziej pogłębiamy się w przedzimowym nic nie robieniu i uciekamy przed życiem, tym bardziej tego życia nam się odechciewa. A wystarczy odrobina ćwiczeń, by krew lepiej krążyła, endorfiny wzmożyły produkcję i żeby było więcej energii.
Powiecie, że jak to, przecież jest tyle pracy, tak mnóstwo zadań, jesteście tak bardzo zabiegani. Kiedy niby macie znaleźć czas na tę siłownię? A poza tym to latem też nie znajdowaliście, a jakoś energii było więcej. To wina braku słońca!
Owszem, tu będziecie mieć rację. Światło słoneczne jest nam niezbędne, by po ciemnej nocy czuć się pełnymi sił witalnych. Ale czy na pewno latem ruszaliście się tak samo mało, jak teraz? A spacery, które nawet jeśli tylko do i z pracy, specjalnie były wydłużane, by nacieszyć się przepełnionymi chlorofilem widokami? A wypad w góry ze znajomymi? A rekreacja piwna w ogródkach na mieście?
Aktywność fizyczna to nie tylko wyciskanie siódmych potów na siłowni. To także, a może własnie przede wszystkim te małe czynności, które poprawiają zdrowie i komfort naszego ciała, a których zaczyna brakować wraz z coraz wcześniejszymi zachodami słońca. Wprowadzenie do swojego grafiku nawet najlżejszych, ale jednak fizycznych wysiłków, potrafi w znacznej mierze zwiększyć energię, chęci i zadowolenie.
O pięciu powodach, dla których warto zacząć tańczyć brzuchem, pisaliśmy na tym blogu już wcześniej. Dziś dorzucam Wam kolejny – jest to idealny sposób na to, by odzyskać energię, którą gubimy wzorem drzew tracących liście.
Nie obiecuję, że zawsze będzie lekko i że nie będzie zakwasów. Nie stwierdzę też, że nie przyda Wam się ręcznik na otarcie spoconego czoła. Takie rzeczy zdarzają się nie tylko na siłowni. Ale podczas gdy od hantli i bieżni odrzuca Was właśnie kompletne wycieńczenie, po zajęciach z tańca orientalnego z pewnością wyjdziecie zadowolone, pełne życia i chęci na więcej. Nie wierzycie? Wystarczy wpaść na chwilę na herbatę, by podpatrzeć i podsłuchać, w jakim nastroju kursantki po zajęciach opuszczają salę.

Oczywiście, połączenie obu tych aktywności da Wam znacznie więcej korzyści, ale przecież piszemy tutaj o spokojnym wyrwaniu się z depresyjnego marazmu a nie o skoku na głęboką wodę.
No to teraz pozostaje pytanie – kiedy znaleźć na to czas? Hola hola! Pamiętacie ile czasu Wam zajmował powrót do domu latem? Tu się przeszło parkiem, bo ładnie, chociaż naokoło, tam się zatrzymało na lody, bo gorąco, a gdzie indziej spotkało się znajomego i poszło z nim na kawę. A co teraz robicie w tym samym czesie, kiedy wszędzie jest szaro, zimno i na pogaduszki nie ma się ochoty? Siedzicie w samochodach stojąc w korku? A może lepiej po pracy przejść się do samego centrum miasta, potańczyć z instruktorką, poczuć się lepiej we własnej skórze i dopiero wtedy wrócić do domu?
Kto jeszcze ma wątpliwości, jak taniec może poprawić samopoczucie, niech przyjdzie w następną sobotę, 28. listopada do Centrum Kultury Zamek przy Chociebuskiej 4 we Wrocławiu. Już od 19:30 będzie można pooglądać nasze kursantki w bardzo radosnym i energetyzującym wydaniu.

 

Autor: Agata Thrams